Izolatka dla wszystkich

czyli: Ona zwariowała


Wczoraj w tym domu działy się przedziwne rzeczy. Przyzwyczaiłam się już do tego, że Oni miewają dziwaczne pomysły i poglądy, ale ponieważ z nimi mieszkam, staram przymykać na to oko. Ale to, co odbyło się wczoraj, przerosło moje kocie pojęcie. Podejrzewam, że Oni, a zwłaszcza Ona – zwariowali.

A już całkowicie skandaliczne jest to, że wczoraj do IZOLATKI zostałyśmy zamknięte wszystkie! To nowe słowo poznałam, kiedy Sonia (ta, co jej nie lubię) zaczęła chorować. Na co dzień Sonia do mojego pokoju nie wchodzi, ponieważ jej zdecydowanie na to nie pozwalam. Ale już drugi raz przebywała w moim pokoju (!!!) przez cały dzień. I to za zamkniętymi drzwiami!

Nasza IZOLATKA mieściła się w kuchni. Po co? W jakim celu dla mnie potrzebna jest IZOLATKA? Pytam. Pytam i nie przestanę. Ale nie dość, że musiałam przez pół dnia korzystać z miseczek w kuchni, w których, jak wiadomo, i jedzenie i woda są niedobre, nie dość że nie mogłam straszyć Soni skrobaniem w drzwi mojego pokoju, to jeszcze niemożliwe było obserwowanie tego, co się w całym mieszkaniu działo. Podczas, gdy Ona zmusiła nas do przebywania w kuchni, za drzwiami odbywały się rozmowy, pokrzykiwania, słychać było otwieranie okien, za którymi są ptaki i tak dalej i nic z tych atrakcji nie było dostępne!

Powiem tak. Ona naprawdę zwariowała.
Po pierwsze:
Nikt nie wytłumaczy mi, dlaczego nie mogłam patrzeć, jak okna zaczynają mieć lepszą widoczność na ptaki. Kiedy Ona już otworzyła drzwi do kuchni, usiadłam demonstracyjnie na szafce, żeby unaocznić Jej rozmiary obrazy, jakiej doznałam. Pokazałam, że zupełnie nie interesują mnie otwarte drzwi, ani ewentualne zmiany. W ogóle. W końcu Ona przyszła, zaczęła się przymilać, zachęcać, przemawiać…. Kajała się wystarczająco długo. Prawidłowe zachowanie.

Po drugie:
Nikt nie wytłumaczy mi, dlaczego Sonia była osobno, w MOIM POKOJU (!!!) i tam miała całą IZOLATKĘ dla siebie. Chyba, że uwierzę w to, co Ona sama powiedziała, ale na coś takiego już oka nie przymknę.

A mianowicie IZOLATKA jest po to, żeby Sonia zrobiła kupę… Tego nie będę komentowała. Sonia jest dziwna, więc może potrzebuje specjalnych warunków. To jeszcze byłabym sobie w stanie wyobrazić. Ale nie. To nie wszystko. IZOLATKA jest po to, żeby Ona mogła kupy Soni zbierać. Do słoika!

Chyba nie chciałam tego wiedzieć. 

(26. 03. 2010)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz